środa, 6 listopada 2013
muzyka z daleka
Bardzo, bardzo lubię ostatnio :) Bo jest w tej muzyce, z Algierii, i ciepło, i smutek, i nostalgia.
piątek, 1 listopada 2013
wszyscy się spotkamy
Ewa Lipska
Dzień żywych
W Dniu Żywych
umarli przychodzą na ich groby
-- zapalają neony
i przekopują chryzantemy anten
na dachach wielopiętrowych grobowców
z centralnym ogrzewaniem.
Potem
zjeżdżają windami
do swej codziennej pracy
do śmierci.
W Dniu Żywych
umarli przychodzą na ich groby
-- zapalają neony
i przekopują chryzantemy anten
na dachach wielopiętrowych grobowców
z centralnym ogrzewaniem.
Potem
zjeżdżają windami
do swej codziennej pracy
do śmierci.
czasami chciałabym cofnąć czas
poniedziałek, 28 października 2013
obcasikiem
Marta Podgórnik
* * *
chciała okazać ufność przy pomocy zestawu ale
co to to nie powiedziało niebo nie ma mocy uzdrawiać
zamilknie nareszcie wtórowało mu słońce i wszystko pod słońcem
nieszczęsna lecz przecież nie całkiem zabita nie
wykończona jeszcze patrzy z nad krawędzi stuka obcasikiem
szelma wciąż krew w niej gra awangardowo jeszcze
powietrze łapie z wirtuozerią szczupaka czego płacze
niewierna której winy będą wymazane dopiero deszczem
bębniącym w szyby bieszczadzkiego domku gdzie na
maszynie przodków będzie tkała wiersze tylko dla siebie
zmyślała historie i zamiast kary wreszcie poniesie dar życia
chciała okazać ufność przy pomocy zestawu ale
co to to nie powiedziało niebo nie ma mocy uzdrawiać
zamilknie nareszcie wtórowało mu słońce i wszystko pod słońcem
nieszczęsna lecz przecież nie całkiem zabita nie
wykończona jeszcze patrzy z nad krawędzi stuka obcasikiem
szelma wciąż krew w niej gra awangardowo jeszcze
powietrze łapie z wirtuozerią szczupaka czego płacze
niewierna której winy będą wymazane dopiero deszczem
bębniącym w szyby bieszczadzkiego domku gdzie na
maszynie przodków będzie tkała wiersze tylko dla siebie
zmyślała historie i zamiast kary wreszcie poniesie dar życia
![]() |
| niebo nie ma mocy uzdrawiać... |
tam... :(
Smutno.
Tam - jest też Tadeusz Mazowiecki, któremu zawdzięczam m.in. wolną Polskę.
Wielki skromny Człowiek, jeden z nielicznych Autorytetów.
Dużo śmierci wokół ostatnio... za dużo.
piątek, 18 października 2013
odosobnienie
Po takiej nocy jak poprzednia na drzewach jest dużo mniej liści, a pola porośnięte "mimozami" (tymi z piosenki Niemena) stają się jeszcze bardziej bure i zgniłe. Jesień słoneczną i złotą lubią chyba wszyscy, ale tę drugą jej twarz, deszczową, wietrzną, obumierającą polubić trudniej. A ja ją lubię całą, choć z domu dzisiaj nie wyszłam, żeby nie wystawiać zdrowia synka na jej kaprysy. Ale jutro znów pójdziemy na spacer do lasu... Pod naszym bukiem pewnie zastaniemy piękny kobierzec z liści, a po obu stronach ścieżki będą się czerwienić nowe kapelusze muchomorów :)
poniedziałek, 14 października 2013
Ułan Bator
Kiedy byłam mała, jedną z większych przyjemności znajdowałam
w przeglądaniu pocztówek, które moja rodzina dostawała od lat. Mama gromadziła
je w pudełku, pudełko było w komódce ukryte w szufladzie i chociaż nikt nie
zakazywał mi tam zaglądać, oglądanie i – później – czytanie pocztówek miało coś
w sobie z tajemnicy. O wiele bardziej interesujące od kartek świątecznych czy
imieninowych były oczywiście kartki z różnych stron Polski, bo dzięki temu
mogłam zobaczyć, jak wygląda Ciechocinek, Ustka, Warszawa (a tu Wilanów), Kraków,
Poznań, Kazimierz Dolny, Mikołajki i wiele innych miejscowości. Szczególnym
rarytasem były jednak pocztówki z zagranicy. Dziwne, egzotyczne, z niesamowitymi
znaczkami, które odklejałam nad parującą wodą, suszyłam i wkładałam do
klaserów. Była wśród nich kartka z Ułan Bator. Nie pamiętam już, kto ją wysłał
ani kiedy. Pamiętam jednak, że na tej pocztówce stolica Mongolii wydała mi się
najpiękniejszym miastem świata. Prawdopodobnie ważna też była sama nazwa, dość dziwaczna
i zupełnie niespotykana: Ułan Bator… Nie wiedząc nic o tym dalekim kraju,
snułam domysły, jak tam musi być pięknie, kolorowo, egzotycznie, bajecznie… I w
dziecięcym marzeniu zapragnęłam tam kiedyś pojechać. To marzenie zostało potem
wzmocnione opowieścią znajomego o pięknie mongolskich stepów.
A dziś to dziecięce wyobrażenie, idealizowane, a jakże,
zdruzgotał ten oto opis z książki Andrzeja Stasiuka:
Ułan Bator jest
straszne. Codziennie sprawdzam w necie, jaka jest tam pogoda. Dzisiaj akurat
chmury i tylko minus dwadzieścia. Najczęściej jest zimniej: minus dwadzieścia
pięć, dwadzieścia siedem, trzydzieści. Wyobrażam sobie, jak o trzeciej,
czwartej zapada zmrok i miasto tonie w ciemnościach. Prawie nie ma latarni.
Świecą witryny, trochę reklam i reflektory samochodów. Skute mrozem obozowisko
z betonu na środku stepu. Z jurtowych slumsowisk snuje się węglowy dym. Pokrycia
namiotów są czarne od sadzy. Zresztą całe miasto musi być czarne, bo pali się
tylko węglem. Najbrzydsza i najzimniejsza stolica świata – tak się o nim mówi.
Dlatego wyjazd z Ułan
Bator ma w sobie coś z podróży mistycznej: jakbyśmy przeszli na drugą stronę
lustra, jakbyśmy opuścili fatalność człowieczej kondycji z jej rozpaczliwym
imperatywem rozwoju oraz modernizacji. Oto raptem wszystko się kończy. Nie ma
właściwie przedmieść, bo przecież całe Ułan wygląda jak przedmieście. Zjawia
się step i niebo bez śladu zrasta się z ziemią. Droga niknie na horyzoncie.
/Andrzej Stasiuk, Nie
ma ekspresów przy żółtych drogach, Czarne, Wołowiec 2013/
Tych pocztówek już dawno nie ma…
środa, 9 października 2013
rapete-papete pstryk!
Agnieszka Osiecka, „Szukam wiatru w polu”
Są takie noce
od innych łaskawsze,
kiedy się wolno wygłupić,
wolno powtarzać "nigdy" i "zawsze",
wolno słowami się upić,
od innych łaskawsze,
kiedy się wolno wygłupić,
wolno powtarzać "nigdy" i "zawsze",
wolno słowami się upić,
tylko nie wolno tej nocy pod różą
okraść, okłamać, oszukać,
bo się już będzie
odtąd na próżno
bezsennej nocy tej szukać...
okraść, okłamać, oszukać,
bo się już będzie
odtąd na próżno
bezsennej nocy tej szukać...
Szukam wiatru w polu,
zapomnianych słów,
śladu łez w kąkolu,
przedwczorajszych bzów.
zapomnianych słów,
śladu łez w kąkolu,
przedwczorajszych bzów.
Szukam wiatru w polu,
jak to trwa i trwa,
chociaż oczy bolą,
szukam w niebie dna...
jak to trwa i trwa,
chociaż oczy bolą,
szukam w niebie dna...
Są takie noce
od innych ciemniejsze,
kiedy się wolno rozpłakać,
wolno powtarzać słowa najświętsze,
mówić o wróżbach i znakach,
od innych ciemniejsze,
kiedy się wolno rozpłakać,
wolno powtarzać słowa najświętsze,
mówić o wróżbach i znakach,
tylko nie wolno tej nocy pod różą
okraść, okłamać, oszukać,
bo się już będzie
odtąd na próżno
bezsennej nocy tej szukać...
okraść, okłamać, oszukać,
bo się już będzie
odtąd na próżno
bezsennej nocy tej szukać...
Szukam wiatru w polu,
zapomnianych słów,
śladu łez w kąkolu,
przedwczorajszych bzów.
zapomnianych słów,
śladu łez w kąkolu,
przedwczorajszych bzów.
Szukam wiatru w polu,
jak to trwa i trwa,
chociaż oczy bolą,
szukam w niebie dna...
jak to trwa i trwa,
chociaż oczy bolą,
szukam w niebie dna...
dziś Osiecka skończyłaby 77 lat
piątek, 27 września 2013
jesień... lately :)
te zdjęcia jeszcze nie takie...
bo nie ma wolności spojrzenia i czasu :)
ale jeszcze będą
bo nie ma wolności spojrzenia i czasu :)
ale jeszcze będą
Na dokładkę Kate Bush, ona taka jesienna dla mnie :)
niedziela, 22 września 2013
poniedziałek, 16 września 2013
"żabko, nie wciąż na dystans"*
Paweł Kozioł
***
co powiedzą
te miasta szlifowane
papierem
ściernym mrozu i waszych gazet białym
światłem gorączki
solą śniegu po którym
tak
prześlizguję się obok twojego życia
nieobecny
oddechem
nieobecny
wierszem
co powiedzą
te miasta którym niosę ogień
samotności a
zresztą mniejsza o miasta dlaczego
im więcej
mojego słowa tym więcej twojej ciszy
zaś moja
cisza odbija się w lustrze
twojej bez
śladu gdy stają naprzeciw
siebie nie
wiedząc jak przyznać się do racji
Wiersz przeczytany i "pożyczony" z bloga Eweliny.
* cytat z innego wiersza tego samego autora, "Pieśni o żabce i gwoździu", do przeczytania tu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













