Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dyskryminacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dyskryminacja. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 grudnia 2012

się (nie)zmieni

No cóż, jednak się coś dzieje, chociaż "coś" bywa też wątpliwe, bo przecież powinniśmy się cieszyć z tego, że "Miasto da milion na walkę z neofaszyzmem i ksenofobią", nawet tak bardzo, że dziennikarz, który dotąd był daleki od chwalenia urzędów, nagle pod swoim artykułem pisze w komentarzu pean na cześć pana prezydenta (sic!).
No ale jak się cieszyć, skoro 750 tys. z tego miliona pójdzie na dodatkowy sprzęt, głównie do monitoringu, a pewnie także na dodatkowe pałki dla policji? Ba, przecież m.in. dzięki monitoringowi i skutecznej działalności policji zatrzymano (chwała jej za to) i postawiono zarzuty tym, którzy napadli na squat Wagenburg po marszach 11 listopada? Tak, tylko że ten monitoring i pałki to co najwyżej piękna próba realizacji panoptyzmu, o którym pisał Foucault w książce "Nadzorować i karać". Ten, który wierzy, że rozbudowując system penitencjarny uda się zapobiec aktom przemocy, bardzo się myli. Niestety, bez zmiany mentalności i działań ku temu zmierzających niewiele da się zrobić.
Więc cieszę się i nie cieszę zarazem, ale najbardziej się dziwię, że dziennikarze GW w końcu dali się urobić panu rzecznikowi.

niedziela, 25 listopada 2012

rozgoryczenie

Już wiem, co jest. Dlaczego ostatnio opadłam z sił, jestem zniechęcona, zmęczona, wrzucam jakieś głupoty, silę się na pseudointelektualizm, szukam dziury w całym. Kilka dni temu okazało się, że we Wrocławiu jest możliwy antydyskryminacyjny program edukacyjny. I że można go zrobić z rozmachem, z taktem, nie upierając się przy swoim, nie forsując treści, których na siłę nie można w szkole wprowadzić, natomiast zachęcając uczniów do swojej aktywności i promując działania oddolne. Do tego - przy współpracy UM, nie obrażając się o ilość pieniędzy i nie traktując każdego wycofania się jako dowodu ksenofobii i braku lojalności. I jeszcze - traktując uczniów podmiotowo.
Szczerze? Nie sądzę, żeby ten program był szczególnie fascynujący. Dużo w nim zależy od tych, którzy będą prowadzić zajęcia i pod okiem których uczniowie będą przygotowywać swoje projekty. Ale... UDAŁ SIĘ.

niedziela, 18 listopada 2012

Wagenburg

Tydzień temu we Wrocławiu narodowcy napadli na squat. Warto przeczytać tekst "Obudź się, Wrocławiu", a w nim m.in.:

Olga Tokarczuk, pisarka:

W Polsce strach przed jakąkolwiek lewicą jest tak duży, tak irracjonalny, tak niemądrze podsycany przez prawicowe media i Kościół, że zupełnie oślepliśmy na prawe oko. Stopień przyzwolenia na głoszenie poglądów rasistowskich i antydemokratycznych jest niebywały. Konserwatywnie zorientowana większość społeczeństwa traktuje to jako rodzaj normy, środka. Wszystko, co do tej normy nie przystaje, jest traktowane modnym ostatnio słowem "lewactwo". "Lewactwem" są więc i rządy Hollande'a we Francji, i in vitro, prawa kobiet, i wegetarianizm. Tymczasem nie można stawiać na równi hasła "Polska dla Polaków" z "lewackim" hasłem "Polska biała tylko zimą". To pierwsze jest rasistowskie, a rasizm jest w Polsce karany. Nie mam zamiaru przywoływać tutaj wszystkich haseł, jakie skandowano podczas marszu, jednak wiele z nich była jawnym nawoływaniem do przemocy i właściwie każdy inteligentny obserwator mógł się domyślać, że nabuzowane czoło pochodu będzie szukało kozła ofiarnego. To też znamy z historii. Dlaczego Wrocław? To pytanie zadawałam sobie, patrząc na ogromny pochód, słysząc agresywne hasła i uskakując przed rzucanymi pod nogi petardami. Czy cała latami i z wysiłkiem budowana tożsamość miasta jako wielokulturowego, otwartego, europejskiego, nowoczesnego wzięła w łeb? Czy była doraźnym pijarem?

Dorzucę tu jeszcze Martina Niemöllera, bo ważny jest i godne miejsce będzie tu miał.

Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem. 
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą. 
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą. 
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem. 
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.

niedziela, 14 października 2012

haters gonna hate, czyli lewym okiem

Kiedy Jerzy Sawka żegnał się z czytelnikami wrocławskiego dodatku Gazety Wyborczej, napisał pełen goryczy artykuł, w którym rozprawił się z rzekomą „wrocławskością” w negatywnym znaczeniu. Otóż wrocławskość według byłego redaktora naczelnego lokalnego dodatku Wyborczej jest szczególną odmianą patriotyzmu lokalnego, a ściślej – lokalną megalomanią, pewnego rodzaju przekonaniem, że „my tu we Wrocławiu to jesteśmy: (do wyboru) tolerancyjni, otwarci, postępowi, bardziej europejscy niż mieszkańcy innych miast w Polsce, wykształceni, zamożni, kulturalni i bardzo gościnni, ale nie możesz stać się jednym z nas, jeśli się tu nie urodziłeś lub ewentualnie nie mieszkasz tu od co najmniej 30 lat”. I jeszcze, jak zdaje się komunikować typowy wrocławianin według Jerzego Sawki, „ach, jak nam miło, że nas chwalisz, bo u nas jest co chwalić i jesteśmy wspaniali, ale jeśli tylko zaczniesz nas krytykować, to odwrócimy się do ciebie plecami”. Celem artykułu Sawki było uargumentowanie skierowanej wobec niego niechęci, z jaką się spotkał zarówno w swojej redakcji, jak i wśród spotykanych na co dzień wrocławian. Myślę, że ma on w jakiejś części rację – jesteśmy megalomanami. Nie wiem, czy bardziej niż warszawiacy, poznaniacy, krakowianie, łodzianie, itd., może i tak. Ale nie miał pan redaktor racji, że owa megalomania była przyczyną niechęci wobec niego samego, a przynajmniej nie główną.

Megalomania jest w ogóle jakąś typowo polską cechą, która pozwala nam na zapiekanie się we współczesnych hybrydach sarmatyzmu, mesjanizmu i nacjonalizmu (zmieszanych i wstrząśniętych) we wszystkich jego przejawach i odmianach, od tych najbardziej ordynarnych, jak działalność NOP i wszelkich pochodnych ONR, po wypowiedzi „zwyczajnych” hejterów, np. pod tekstem dotyczącym sprzeciwu wobec wysiedleniom Romów (oto próbka: Inna rzeczą jest, że ludność, która z przeproszeniem sra w krzakach, kiedy dziesięć metrów dalej stoi darmowy szalet publiczny, niczyjej sympatii budzić nie może. Jeżeli to jest rasizm, to sami sobie winni). Jak z tą megalomanią mocno podszytą ksenofobią walczyć? Nie mam pojęcia, przecież potomkowie husarii będą zawsze obstawać przy swoim, powołując się co najmniej na: historię (zawłaszczoną), tradycję (źle rozumianą), dobro społeczeństwa (bardzo dyskusyjne). A i inni stróże porządku potwierdzą, że „Żaden z nich nigdy nic złego mi nie zrobił i nie doświadczyłem z ich strony niczego niemiłego”, jak w komentarzach pod artykułem Mirki Makuchowskiej z KPH i Joanny Synowiec z Nomady.

Ale przecież my tu, w Polsce, we Wrocławiu, nie mamy problemów z rasizmem, jak zdaje się mówić głos z Sukiennic, a nawet jeśli mamy, to nic nie możemy z nim zrobić, lepiej niech się tym zajmie „Gazeta Wyborcza” i go zlikwiduje. A póki co nie wydamy zgody na wystawę „Wrocławska Równość”, bo kontrastowa czerwień i biel ostrych trójkątów na czarnym tle jest zbyt agresywna dla przestrzeni miejskiej (sic!). Niestety, dopóki takie wybryki jak wybicie okna w synagodze czy okrzyki rzucane w kierunku dziennikarek tejże znienawidzonej gazety w stylu „wy żydowskie lesby” będziemy nazywać tylko i wyłącznie chuligaństwem, dalej będzie na nie przyzwolenie. Bo przecież na każdym wiejskim (i nie tylko) weselu zdarzają się „agresywne” wybryki. Smutne. 

Świetny komentarz autorstwa Sztucznych Fiołków

Artykuły, do których odnosi się ten felieton (linki w tekście):
1. Jerzy Sawka, Jak kochać Wrocław, żeby nie odbiło
2. Jan Józef Lipski, Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy
3. [krzem], Apel AEDH. To hańba Europy. Przeciw wysiedleniom Romów!
4. Joanna Synowiec, Mirosława Makuchowska, NOP-owcy zagrażają wszystkim żyjącym we Wrocławiu
5. [red], Dutkiewicz: potrzebna akcja w celu delegalizacji NOP
6. Bartosz Machalica, Wrocław: Wystawa w ramach Festiwalu Równości zakazana
7. [mgo], Po marszach ktoś wybił okno we wrocławskiej synagodze

poniedziałek, 17 września 2012

kronika z 17.09.

Dokładnie 22 lata temu miała premierę ta oto piosenka...




Chociaż zdecydowanie wolę Cave'a w wersji bardziej rockowej i opętanej, jak tu...


A Dorota Wodecka dobrze pisze, o tu. Tylko że i tak niewiele to da.

Dopisek z 18.09. I odpowiedź Dutka. Popisał się :) Posiedzi i poczeka na efekty, bo on jako prezydent miasta przecież nic nie może...